poniedziałek, 25 lipca 2016

Musujące tabletki



Nie wiem jak jest z Wami, ale dla mnie użycie środka chemicznego do sprzątania jest ostatecznością. Do mniejszych zabrudzeń, jak na przykład nalot po mydle w umywalce lub odświeżenie toalety, świetnie sprawdzają się musujące tabletki własnej produkcji.


  • Do miski wsypujemy sodę i kwasek.
  • Dodajemy olejki.
  • Wszystko mieszamy i powoli dodajemy wodę, aż masa będzie się ugniatać (najlepiej jest sprawdzać stan masy po każdym psiknięciu) u mnie wystarczyły 4 ;)
  • Tak gotową miksturę przekładamy do foremki i delikatnie uciskamy.
  • Zostawiamy tabletki do wyschnięcia ok 2 godziny lub na noc.
  • Przechowujemy w zamkniętym pojemniku lub słoiczku.


Największa frajda jest przy sprzątaniu :) 
Wrzucamy kostkę do muszli lub umywalki i niech dzieje się magia!

 


 coś jeszcze:
  • możecie dodać swój ulubiony olejek i stworzyć różne warianty zapachowe
  • brak butelki z atomizerem to nie problem, świetnie sprawdza się butelka po odżywce do włosów
  • olejki: lawendowy, cytrynowy, jaśminowy, mięta pieprzowa- usuwają zarazki i bakterie oraz zostawiają piękny zapach
  • na mocniejsze zabrudzenia zalejcie kostkę wodą z octem (lub samym octem), doskonale poradzi sobie z kamieniem
Miłego sprzątania,

Ana

środa, 6 lipca 2016

Biały blok czekoladowy

Witajcie,
 Przychodzę dzisiaj do Was z bardzo prostym przepisem. Chyba większość z Nas słyszała o bloku czekoladowym, kakao, mleko w proszku… tak niewiele potrzeba do szczęścia ;) Zaintrygował mnie pomysł na blok czekoladowy bez „czekolady”. Moja koleżanka była mniej podekscytowana i zapytała tylko: dlaczego? Bez kakao to jakieś dziwne. Otóż nic bardziej mylnego, ten blok jest praktycznie z czekolady, białej :) 



• W garnku rozpuszczamy masło z wodą, cukrem i cukrem waniliowym
• Kruszymy herbatniki 
• Gdy mikstura jest jeszcze ciepła wsypujemy mleko w proszku i mieszamy dość energicznie 
• Dodajemy herbatniki i mieszamy jeszcze raz 
• Masę przekładamy do formy wyłożonej folią przezroczystą lub do jednorazowej foremki 
• Schładzamy co najmniej 2 godziny 

 
 

Smakuje inaczej, ale równie pysznie. Amatorzy białej czekolady na pewno się skuszą.
Oczywiście możecie zaszaleć z dodatkami ;)

Smacznego,

Ana

piątek, 22 kwietnia 2016

Kopniak

Wróciłam. W sumie to nawet dobrze nie zaczęłam, ale grunt, że już jestem.
W tym roku poznałam kilka świetnych i zwariowanych dziewczyn. Wiecie, fajnie jest mieć koleżanki, na których można polegać. To, że piszę ten post jest w większości zasługą Julitkowego kopniaka, bo się zbierałam i zebrać nie mogłam. Julita również ma bloga i jest bardzo utalentowana, zobaczcie sami mulinkuje :)
Wkrótce ruszam z nowymi pomysłami, więc zaglądajcie tu czasem.

Trzymajcie się ciepło,
Ana :)

sobota, 22 lutego 2014

Czas na kwas

 Chcę Wam przedstawić kolejnego ulubieńca, to krem peelingujący Pharmaceris sebo-almond peel 5%, czyli I stopień złuszczania.

Mam cerę alergiczną ze skłonnością do wyprysków. Nie wszystkie kosmetyki (nawet przeznaczone dla mojej skóry) są dla mnie dobre, więc nie byłam pewna co do tego kremu.
Mój największy problem to rozszerzone pory i zaskórniki na nosie. Te wredoty doprowadzały mnie do szału. Przeczytałam gdzieś o kwasie migdałowym i poczęłam poszukiwania kosmetyku do wypróbowania. Wtedy tadam! Pharmaceris wpadł w moje łapki :)

Używam go codziennie na noc. Przez kilka pierwszych dni tylko trochę nakładałam na nos żeby zobaczyć co i jak, teraz jedną pompkę nakładam na całą twarz.
Skóra złuszcza się delikatnie i nie jest to bardzo widoczne.Po nałożeniu czuć lekkie mrowienie ale mi to nie przeszkadza, przynajmniej wiadomo, że działa ;)
Po dwóch tygodniach musiałam zrobić przerwę, bo duże mrozy nawiedziły moją okolicę i wolałam skóry bardziej nie męczyć. Przy okazji sprawdziłam, czy nie będzie wysypu zaskórników i pryszczy jak przestanę używać peelingu ale wszystko było w porządku.

Dzisiaj mija miesiąc regularnego stosowania i jest kilka plusów:
  • Pory widocznie zmniejszone
  • Mniej zaskórników i łatwiej je usunąć
  • Gładka skóra
  • Zmniejsza wydzielanie sebum
  • Wygodne opakowanie z pompką
  • Całkiem przyjemny zapach (jak dla mnie)
  • Wydajny
Jestem pewna, że jeszcze go kupię. Dostępny jest również II stopień złuszczania (10% kwasu), ale jak na razie ten słabszy mi wystarcza.
Opis producenta znajdziecie tutaj click


Gdy używacie tego produktu latem, pamiętajcie, by stosować krem z filtrem min SPF 20 w ciągu dnia 

Używałyście go kiedyś? Napiszcie, co o nim sądzicie.
Miłego wieczoru :)
Pozdrawiam,
Ana

środa, 19 lutego 2014

Marchewkowa zupa z curry

  

Dzisiaj coś z innej beczki. 
U mnie za oknem zimno i ponuro, dlatego na obiad postanowiłam zrobić rozgrzewającą zupę krem z marchewki :) Zazwyczaj, gdy z poprzedniego dnia zostaje mi kilka kawałków pieczonego kurczaka dodaję go do zupy. Takie małe co nieco ;)

  • Marchew myjemy, obieramy i kroimy na kawałki. Mogą być dość spore, bo będziemy je miksować. 
  • Do garnka wlewamy kilka kropli oliwy i wrzucamy marchew z przyprawami.
  • Podsmażamy wszystko kilka minut.
  • Wlewamy wodę, na wierzch kładziemy kurczaka i dusimy aż  marchewka będzie miękka.Solimy do smaku.
  • Gdy marchew będzie dobra wyjmujemy kurczaka.
  • Miksujemy marchewkę.
  • Oddzielamy mięso kurczaka od kości. Dodajemy do kremowej zupy.
Możecie dodać też jogurt albo śmietanę i voila!
Zupa marchewkowa na szary dzień gotowa.
Smacznego,
Ana

poniedziałek, 17 lutego 2014

Seboradin, magia?

Dzisiaj opowiem Wam o szamponie Seboradin do wypadających włosów.
W zeszłym roku przez stres zaczęły mi dosłownie garściami wypadać włosy. Wszędzie było ich pełno. Wypadały na taką skalę, że na głowie miałam bardzo widoczne prześwity a zapleciony warkocz był grubości kciuka.
Używalam olejku łopianowego z papryką by włosy pobudzić do wzrostu ale efekt był marny. Pewnego dnia poszłam do apteki i znalazłam szampon Seboradin.

Kupiłam go ale oczywiście cudu się nie spodziewałam.
Po 2 tygodniach wypadanie się zmniejszyło a po miesiącu widać było tzw baby hair. Byłam w wielkim szoku! Zwłaszcza, że nie pokładałam nadziei w tym produkcie.
Jedna butelka starczyła mi na ok1,5 miesiąca codziennego stosowania.

Przy kolejnej butelce dokupiłam też maskę z tej samej serii. Niestety szampon trochę wysusza włosy a maska stosowana 2 razy w tygodniu je moim zdaniem regeneruje. W każdym razie są bardziej miękkie w dotyku :)
Seboradin gościł codziennie na mojej głowie przez pół roku. Teraz używam go tylko 2 razy w tygodniu a rezultaty są niesamowite. W końcu mogę nosić warkocze i kucyki :D
Każdemu kto zapytał mnie, co takiego zrobiłam ze swoimi włosami odpowiadam, że to nie ja, to SEBORADIN.
Wiem, że z tej serii są dostępne kapsułki i lotion ale nie potrzebowałam  dodatkowej pomocy i nie mialam okazji ich używać.
Pozdrawiam,
Ana

niedziela, 16 lutego 2014

Trudne początki.

Witajcie moi drodzy.
Długo myślałam jak zacząć i dalej nie mam pojęcia, więc lecimy na żywioł ;)
Zazwyczaj nie mam postanowień noworocznych, a jak mam to ich nie realizuję (wiem, nie jestem jedyna) ale w tym roku stało się inaczej! Chciałam blog i go mam :) trochę czasu zeszło ale najważniejsze, że się udało!
Zapytałam pewną bliską memu sercu osobę o czym mam pisać w moim blogu i usłyszałam:
"Wake up Your imagination"

Mam dużo pomysłów i nadzieję, że coś dla siebie znajdziecie w moich przyszłych postach.
Pozdrawiam Was z całego serca,
Ana